Błąd
  • XML Parsing Error at 1:119. Error 9: Invalid character

Referendum w Sudanie tuż tuż - relacja z Juby
Coraz bliżej i bliżej do kluczowego dla Sudanu, jak i całej Afryki oraz sporego kawałka reszty świata wydarzenia ? do secesyjnego vel zjednoczeniowego referendum pozostało już mniej niż 100 godzin! Od pewnego czasu na jednym z głównych rond stolicy Południa specjalny zegar odmierza dni, godziny i minuty do głosowania.
Na mocy podpisanego pięć lat temu porozumienia pokojowego (CPA -Comprehensive Peace Agreement) pomiędzy 9 a 15 stycznia 2011 roku mieszkańcy Południowego Sudanu mają opowiedzieć się za secesją i utworzeniem niepodległego państwa bądź sojuszem z Północą. Początek następnego roku wydaje się być momentem historycznym dla Sudanu, Afryki i świata, lecz dla rządu z Północy raczej czasem histerycznym. Chartum wszelkimi możliwymi sposobami usiłuje nie dopuścić do referendum, przesunąć jego termin bądź zdyskredytować Południowców na arenie międzynarodowej. Wciąż nie ma porozumienia w sprawie ostatecznego przebiegu granicy Północ-Południe, obie strony koncentrują na pograniczu wojska i sporadycznie dochodzi tu do potyczek.
W szczególności nieokreślony jest status roponośnego okręgu Abyei. Rozmowy na ten temat już kilkukrotnie utykały w martwym punkcie i do dziś nie wiadomo, kto ma prawo głosować tu w referendum. Problem jest mocno złożony, gdyż ziemie te zamieszkują głównie Dinka Ngok, lecz tradycyjnie w porze suchej tereny te stanowią miejsce migracji zarabizowanych pasterzy Misseriya oraz ich stad. Dodatkową zadrą w całym mętliku jest fakt, iż zarabizowane plemiona od wieków porywały wiernych tradycji Nilotów na niewolników, zaś w czasie ostatnich wojen domowych były uzbrajane przez rząd w Chartumie i wykorzystywane do eksterminacji Dinków i tym samym oczyszczania terenów pól naftowych ze zbędnych elementów przeszkadzających w ich eksploatacji. Kto zatem powinien decydować o przyszłości tego regionu?
referendum-2011-karta-do-gc582osowania2Na Południu wszyscy czekają na referendum, a nastroje jednoznacznie wskazują na przeważającą większość za separacją. Tak przynajmniej jest na południu Południa, pogranicze jest dużo bardziej złożone. Czy zdarzy się cud i ewentualna separacja przebiegnie pokojowo? Taki obrót sytuacji byłby czymś naprawdę nadzwyczajnym w historii Afryki, a w szczególności Sudanu. Przedziwnie Południowcy są z reguły nastawieni niezwykle optymistycznie do sytuacji po referendum. Nie chcą więcej wojny i nie wierzą w jej nową eskalację, jednak? Chartum wielokrotnie pokazywał, że jego działania są irracjonalne z naszego punktu widzenia.
Karta do głosowanie
Mniejsza z ekonomią, opinią publiczną itp. ? Chartum od lat prowadzi świętą wojnę z niewiernymi próbując stać się wzorcowym krajem islamistycznym. Jak zatem mógłby przełknąć oddzielenie się chrześciańsko-animistycznego Południa? Nie jest to na rękę ani gospodarczo-ekonomicznie, ani ideologicznie.
Z kolei dla Sudanu Południowego ?Yes for separation? w referendum stanowi nieomal wszystko. Do101123_sd-036-untitled11 niepodległości wystarczy zaledwie 50% plus jeden głos. Do referendum odmierzany jest czas, do referendum istnieją jako takie plany działania rządu i ministerstw, zaś po referendum to już jakoś wszystkim lepiej się powiedzie, tak samo z siebie, z górki. Nadzieja rozrasta się tu do fenomenalnych rozmiarów, na swój sposób żyje w głowach milionów południowych Sudańczyków. Afryka żyje chwilą obecną specjalnie nie troszcząc się o przeszłość czy przyszłość, więc trwa tu ogólne ?Celebrating peace and prosperity?. Wolność irytuje jednak radykałów z Północy i za wszelką cenę będą starali się ją ukrócić, np. poprzez zakręcenie kurka z ropą (ropa z Południa rafinowana jest na Północy, po czym ponownie wraca na Południe). Jakiego rodzaju presje Chartum zastosuje wobec Juba (Dżuby), czy dojdzie do ostatecznej zbrojnej konfrontacji? Tak czy siak Południowcy nie mogą zaprzepaścić choćby obecnej autonomii, wszak nie po to ich dziadkowie, ojcowie i obecne pokolenie cierpiało i walczyło przez ponad 40 lat?

Rejestracja wyborców rozpoczęła się dopiero 14 listopada i potrwa zaledwie do 1 grudnia 2010 roku. Do rejestracji wymagany jest sudański dokument (nawet, jeśli stracił ważność), dokument wydany przez UNHCR (United Nations High Commissioner for Refugees, czyli komisję ONZ do spraw uchodźców) bądź też w przypadku braku jakichkolwiek dokumentów (co jest powszechne w Południowym Sudanie) ustne oświadczenie lidera lokalnej społeczności obecnego w komisji rejestracyjnej. Do głosowania uprawnione są osoby powyżej 18 roku życia, których rodzinne i etniczne korzenie sięgają Południowego Sudanu. Udział w referendum możliwy jest tylko z kartami wydawanymi podczas rejestracji. W związku z faktem, iż większość mieszkańców Południa jest niepiśmiennych głosowanie odbywać się będzie poprzez złożenie odcisku palca na karcie zawierającej dwa proste symbole i wyrażające ?Unity? oraz ?Separation?.

Zegar tyka, miasta i wsie oblepiane są plakatami, rozgłośnie nadają propagandowe audycje (zarówno na Północy jak i na Południu), a czas pokaże jak rozwinie się sytuacja? Skierujmy nasze oczy na Południowy Sudan ? referendum to naprawdę kluczowy moment dla przyszłości tego regionu.

W ostatnich dniach Jubę odwiedził prezydent całego Sudanu ? Omar al-Bashir. Najprawdopodobniej była to ostatnia wizyta oficjalnej głowy państwa w stolicy autonomicznego regionu, jakoże wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, iż lwia część Południowców opowie się za niepodległością.

W ciągu trzech tygodni zarejestrowało się blisko 4 miliony wyborców, zaś do secesji potrzeba 60% głosów ?za?. Dla Sudańczyków z Południa karta do głosowania stała się w ostatnim czasie najważniejszym dokumentem. Plakaty oraz spoty w radiu i tv przypominają o jej bacznym strzeżeniu, zaś wojskowi na punktach kontrolnych oraz policjanci wypytują podróżnych o ów dokument. ?Nie masz karty wyborczej? To po co jedziesz do Juba??

110105_sd-003-untitled

Nastroje ulicy

Choć prezydent Sudanu Południowego zaapelował do swoich ministrów o przywitanie Bashira, jednak ulica zdradziła prawdziwe nastroje w społeczeństwie. Na ręcznie malowanych afiszach widniały takie hasła jak: Bye-bye Khartum! Separation oyee!. Mimo to w swojej przemowie Bashir wezwał do głosowania za ?Unity?, sojuszem z północą obiecując, że przy takim wyniku głosowania rząd centralny jest gotów przekazać wszystkie wpływy z ropy naftowej autonomicznemu rządowi Południa. Zapewnił również, że zaakceptuje wyniki referendum, nawet jeśli Południowcy opowiedzą się za ?Separation?, choć będzie to dla niego bolesny cios. Chartumu najwidoczniej zrozumiał, że nie jest w stanie zatrzymać bądź opóźnić referendum, stąd ostatnia zmiana jego polityki wobec Południa. Możliwe także, że negocjacje USA z rządem centralnym wpływają na obecny stosunek relacji Północ-Południe.

?Yes for peaceful referendum!?

Artykuł zamieszczony na www.peacestudies.pl za zgodą autora. Przedruk ze strony www.sudaninfo.worldpress.com

Share this post

You are here: Baza publikacji